Pareto, Libra – produkty skazane na stratę?

Odpowiedź na tytułowe pytanie wydaje się być twierdząca, przy czym wyciągnięcie takiego wniosku wymaga kompleksowej analizy konstrukcji inwestycyjnego elementu tych produktów.

Do uruchomienia produktu wymagane było uiszczenie składki pierwszej, która w zamyśle stanowić miała 20% wszystkich zainwestowanych środków. Przy niektórych modelach sprzedażowych, celem zachęcenia potencjalnego klienta, posługiwano się również pojęciem dźwigni finansowej wskazując, że na początku wpłaca się 20%, zaś ubezpieczyciel miał zakładać pozostałe 80% szacowanej wartości inwestycji, która następnie miała być zwracana przez ubezpieczonego poprzez uiszczanie comiesięcznych składek bieżących. Mechanizm miał doprowadzić do inwestowania i obracania pełną kwotą inwestycji od pierwszego dnia. Analizując dokumenty w setkach spraw nie sposób jednak doszukać się w zestawieniach transakcji na rachunkach, operacji odpowiadających zapowiadanemu mechanizmowi „dźwigni”. Oprócz składki pierwszej, klient zobowiązywał się do regularnego uiszczania składek bieżących przez 180 miesięcy (w umowach zawieranych na 15 lat) albo 120 miesięcy (w umowach zawieranych na 10 lat).

Na pierwszy rzut oka wszystko wydawało się logiczne tj. klient wpłaca zgromadzone oszczędności, a następnie jest mobilizowany do regularnego odkładania środków, które będą inwestowane, co finalnie przynosić miało wysokie zyski. W ten sposób dochodzimy do – w naszej ocenie – źródła problemu, a mianowicie opłat administracyjnych, w niektórych wersjach nazywanych również opłatami za zarządzanie.

Otóż zanim ubezpieczyciel zakupił jednostki uczestnictwa za środki wpłacane przez klienta tytułem składek bieżących, od każdej dokonywanej wpłaty pobierana była opłata administracyjna, której wysokość wahała się od 15,25% do 26,47% (w zależności od nazwy handlowej produktu) miesięcznej składki. Dlaczego tak wysoka opłata nie budziła sprzeciwu po stronie potencjalnych klientów? Odpowiedź jest prosta – w umowie niejako zamaskowano jej wysokość i zamiast jednoznacznego wskazania procentowego, co byłoby przejrzyste dla nieprofesjonalnego kontrahenta, posłużono się niskimi wartościami procentowymi, ale liczonymi od wysokiej wartości bazowej. Jak więc opisano opłatę administracyjną/za zarządzanie w tabeli opłat? Wskazując, że wynosi od 1,28% do 1,92% składki zainwestowanej. Wartości takie nie zwracały uwagi potencjalnego klienta, więc opłata nie stanowiła przedmiotu pytań albo wątpliwości. Wizualizując powyższy wywód na konkretnych kwotach np. klient co miesiąc wpłaca 408 zł tytułem składki bieżącej, Ubezpieczyciel z każdej wpłaty pobiera 108 zł tytułem opłaty administracyjnej (26,47%), a do inwestowania przekazywane jest tylko pozostałe 300 zł.

Przechodząc do wniosków, przez ww. mechanizm klient od samego początku wydaje się być skazanym na stratę, skoro inwestowano tylko część tego co wpłacał (w powyższym przykładzie tylko niespełna 74%). Aby „wyjść na zero” (nie wspominając o jakimkolwiek zarobku) przy tak funkcjonującym produkcie, inwestycje musiałyby przynosić regularne zyski przewyższające pobierane opłaty.

Co istotne, wysokie opłaty administracyjne/za zarządzanie nie były stosowane tylko w produktach prowadzonych przez Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie Europa. Z naszych analiz wynika, że analogiczne mechanizmy stosowane były również w produktach prowadzonych przez Open Life Towarzystwo Ubezpieczeń Życie (m.in. umowy typu Dziesięciokrotka, Plan Oszczędnościowy Stabilne Oszczędzanie, Plan Regularnego Oszczędzania Zabezpiecz Przyszłość, dB Inwestuj w przyszłość). Tym samym jeżeli niekorzystnie zainwestowałeś z wymienionymi Ubezpieczycielami, niewątpliwie warto sprawdzić czy jest szansa na odzyskanie utraconych środków.

 

 

Udostępnij

Facebook
Twitter
Email
Wydrukuj